Wielkie oczekiwanie
24 grudnia spodziewamy się narodzin pierwszych kociąt w hodowli Święty Gaj*PL. Oczekujemy z niecierpliwością rozwoju sytuacji.
hodowla: Święty Gaj*PL
- Zaloguj się by komentować
24 grudnia spodziewamy się narodzin pierwszych kociąt w hodowli Święty Gaj*PL. Oczekujemy z niecierpliwością rozwoju sytuacji.
hodowla: Święty Gaj*PL
Komentarze
witam ...
i jak tam?
co mamy? ile mamy?
jak przebiegł poród?
Witam, dziękuję za zainteresowanie. Wyczekiwany poród odbył się 26 grudnia i przebiegał bardzo szybko i sprawnie. Kociaki rodziły się co kilka minut, więc kotka miała mało czasu by doczyścić kociaka dokładnie ale starała się jak mogła. Jak na złość umówiony wcześniej wet nie odbierał telefonu więć musieliśmy z mamą radzić sobie sami. Jednego kociaka mamusia nie chciała czyścić bo był słaby albo byłą już mocno zmęczona, pewnie jedno i drugie. Na szczęście w porę zaczęliśmy go mocno wycierać papierowym ręcznikem do momentu aż zaczął piszczeć, a wtedy mamusia kotka przyjęła go do siebie i zaczęła po nas poprawiać swoim języczkiem. W rezultacie mamy teraz 5 kociąt w kolorach prawdopodobnie niebieski, niebieski z białym, czarny pręgowany z białym i bez białego Wszystkie kociaki są żywotne i ssą mamusię, która z prawdziwą troską się nimi opiekuje. Jest tylko jeden problem, nie lubi być sama przy legowisku i wczoraj kiedy my byliśmy w pokoju, ona zaczęła nam przynosić kociaki do łóżka. Zdązyła tylko jednego bo przenieśliśmy się do kuchni i wtedy byłą już spokojna. Ogólnie to zrobiło się wielkie zamieszanie, bo druga kotka musi być zamknięta w pokoju bo syczy na Bajkę, a wtedy ona nie może się skupić na karmieniu kociąt. W nocy mamy dyżury przy legowisku, więc chodzimy trochę niewyspani. Następnego dnia po urodzeniu czyli 27 grudnia napędziłą mi olbrzymiego stracha, bo zaczęła uciekać z legowiska i kręciłą się niespokojnie. Przez kilka godzin obawiałem się że Bajka przestała się interesować małymi i rozpoztarła się przedemną wizja karmienia butelką. Jednakże po telefonie do znajomego hodowcy uświadomiono nas, że przecież kotka nie może leżeć cały czas w gnieździe. Po jakimś czasie mamusia zwabiona płaczem swoich niemowlaków uznała że pora nakarmić te głodomorki i wlazła do legowiska ku mojej bezgranicznej radości zaczęła je karmić. Dzisiaj widzę, że moje obawy były zbyteczne bo Bajka okazłą się świetną mamą i rewelacyjnie opiekuje się małymi. Jedno kociątką niebieskie jest najmniejsze i niebardzo chce nam przybierać na wadze od czsu porodu choć wydaje mi się że cyca mamy ssie bo równie dobrze pcha się do mamy jak jego rodzeństwo. Czy spróbować dokarmić go sztucznie?
Życzę maluszkom aby zdrowo rosły i pięknie się rozwijały. Zawsze się rozczulam jak czytam wieści o kociętach czy patrzę na kocięta. Pozdrawiam.
Dziękuję, Kiedy sam tego doświadczyłem to wiem, że wrażenia i emocje związane z narodzinami tych delikatnych istotek są niesamowite. Zdjęcia napewno pojawią się niebawem.
Łukaszu, nie rób nic na siłę. Koteczka doskonale wie, co robić. Jeżeli te najmniejsze kocię ssie, to tylko obserwujcie. Dokarmia sie tylko wtedy, gdy kotka odrzuci małego. Trzymam kciuki, aby wszytsko było dobrze. Informuj o przebiegu wydarzeń
Dziękuję, będziemy obserwować.